Jak byłam bardzo młoda to śpiewałam "Tylko w Lewkowie" zamiast "We Lwowie" bo myliłam te oto miejscowości no i oczywiście ludzie patrzeli na mnie jak na wariatkę jak mówiłąm,że "Byłam we Lwowie" i,że owy "Lwów" leży w Wielkopolsce... No ale ludzie tłumaczyli sobie to tym,że "przecież nie jednemu psu >>Burek<< na imię" a może gdzieś być wieś o nazwie "Warszawa" to i może i "Lwów" leżeć gdzieś w Wielkopolsce ale prawda jest taka,że ja myliłam zawsze "Lewków" ze "Lwowem"...
No i dziś przypomniał mi ten artykuł o owym Lewkowie jak to zmarła córka posiadaczy Lewkowa:
Trzeba przyznać, że dworek mięli piękny tak jak ja mój przepiękny pałac Nadodrze. Odkąd pamiętam interesowałam się czy to posiadaczami ziemskimi czy jakimiś rewolucjonistami albo i komunistów też lubiłam a nie przeszkadzały mi nigdy kraje takie jak Niemcy czy inne czy to ze Wschodu czy to z Zachodu. Nie przeszkadzało mi nigdy to ani biografie konkretnych ludzi jacy to postępowali jak postępowali typu Hitler, Mussolini czy Stalin albo nie przeszkadzały mi nigdy Kresy czy ludzie jacy migrowali za chlebem i aż strach pomyśleć co czuje taki uchodźca jaki wyjechał do obcego kraju za chlebem...
I ja uciekałam z tego głupiego Wrocławia szukając schronienia czy to w Kalishu czy to w Opolu ale ni znalazłam go nigdzie i wszędzie na mnie wrogo patrzono jak na uchodźcę bo nie jestem od tych rejonów na jakie chciałam przybyć czy przybyłam. Moja matka brała ślub z moim ojcem w parafii Szczury jak i tenże "Lewków" to rodzinne strony mojej matki a ja do dziś mam polewkę z piosenki jaką pięknie śpiewałam "Tylko w Lewkowie" bądź to,że niby "Byłam we Lwowie"...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz