Jak już wspominałam parę postów wstecz-lubię czytać czy oglądać o rozmaitych dyktatorach czy władcach albo posiadaczach ziemskich. Sama też czułam sie swego czasu jak na swoich włościach i posiadłościach no i oczywiście były to ziemie Nadodrzańskie. Byłam taką Elyon z Witch tyle,że z Nadodrza a Mein Land und Mein Volk to oczywiście Nadodrze... Miałam ja i gwardzistów ale to były drzewa ale miałam żywe panny-damy dworu jakimi były Michalina i Karina... Miałam ja i swego księcia zza mostu Trzebnickiego-był nim Mieczysław S. z ul. Obornickiej ale zmarł nagle daty 12.12.2008...
I taki oto żywot sobie wiodłam i pomimo tego iż otaczali mnie ludzie-byłam samotna a do tańca nikt mnie nie zaprosił i był to mój samotny taniec o jakim śpiewała Pola a ja stałam samotni jak i podpierałam filary 2 peronu dworca Nadodrze:
"Ja, ja jestem TU. A Niebo płonie bez końca..."-tak tłumaczyłam sobie pijąc swoją herbatkę lub sok bo nie pochwalam nigdy i nie pochwalam picia nawet w małych ilościach alkoholu a widząc kolejny zachód słońca i jak ginie ono za horyzontem peronu na Nadodrzu już bo była to jesień i zima około godziny 15 czy 16. "Powodów mało żeby pamiętać"-śpiewa dalej Pola. Naprawdę jak dziś słyszę utwór tej Poli to od razu przypomina mi się jakie były moje relacje z Michaliną czy Kariną no i oczywiście, że przez większość czasu na Nadodrzu jaki tam spędzałam byłam samotna... Nawet i mając orzyjaciół.
Byłam jak Królowa Nehelenia jaka to otoczona niewłaściwymi ludźmi do końca życia była jak i stawała się do głębi zła i pragnęła wiecznej młodości. "Źle się bawiłam-nieznośna byłam"-pamiętam jak Michalina kazała mi wziąć "swoje zabawki z Nadodrzańskiego podwórka i wypyerdalać do siebie". Nadodrze dziś może jest nadal i stoi bo stoi a "ja jestem tu u siebie a Niebo płonie bez końca...".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz